Odkrycie muzyczne – zespół Bibobit

Przygoda z zespołem zaczęła się na pewnym koncercie. Kupiłam bilety na koncert Poluzjantów w Palladium. Przeglądam info o koncercie i widzę info o dwóch innych formacjach. Jedna grała jako support.

Jako że Poluzjanci mieli występować jako drudzy, nie śpieszyliśmy z dotarciem. I jaki był to błąd. Wchodzimy i … łał. Koleś biega po scenie, wręcz emanuje z niego energia i śpiewa, rapuje, rymuje. Robi to tak szybko a przy tym tak niesamowicie wyraźnie. Ale to nie wszystko. Zespół to także doskonali instrumentaliści i kompozycje wpadające w ucho, chciało by się rzec „w moim klimacie”.

Tylko jak ten zespół się nazywa? Grupa wcześniej nazwana MOSZCZYŃSKI, PIETSCH & BIBOBIT, no któż by to zapamiętał. Obecnie z tego co widzę skrócili nazwę i zostawiając ostatni człon nazwali się Bibobit.

Jeśli nie słyszeliście jeszcze ich brzmienia polecam rozpoczęcie od tego kawałka:

Pozostałych utworów posłuchacie na YouTube – polecam subskrypcję kanału Bibobit.

Ale jak się okazało to nie moje ostatnie zetknięcie z zespołem. Śledząc ich fanpage na Facebooku wiedziałam że w lato planują przyjazd do Warszawy. I przed koncertem zwyczajnie zapomniałam o nich.

Jakie szczęście, że w tym czasie uczestniczyłam w warsztatach fotograficznych street photo prowadzonych na warszawskim Starym Mieście. Był piątek i piękna wieczorna pogoda, a ja usłyszałam z daleka ciekawe dźwięki koncertu. Niestety trafiłam na ostatnie 3 utwory, ale i tak było warto. Popatrzcie na kilka zdjęć, mam nadzieję że zachęcą Was one do uczestnictwa w kolejnych.

Bibobit

Bibobit

Bibobit

Bibobit

Bibobit

Odnośniki do mojej strony.

Pamiętaj, komentarze mnie motywują!

Moja książka, musisz ją mieć!

Przeczytaj poprzedni wpis:
Kasprowy Wierch – na narty

Dla tych z Was którzy jeżdżą na nartach i są już dość zaawansowani z pewnością trasy na Kasprowym Wierchu są...

Zamknij