Restauracja The One Francuska 3 w Warszawie

Pewnego sierpniowego poniedziałku miałam okazję wybrać się na Saską Kępę otoczoną piękną zielenią i przyjemnymi uliczkami na spacerowe popołudnie. Kolację postanowiliśmy zjeść właśnie tu w The One.

LOKALIZACJA – RESTAURACJA THE ONE

Chyba nie ma lepszej lokalizacji na Saskiej Kępie. Ulica Francuska to samo centrum tej okolicy, pełne kawiarni, restauracji i atrakcji dla spacerujących. Restauracja fantastycznie wykorzystała budynki i ogród, tworząc wiele zacisznych zakątków. Dzięki temu każdy znajdzie coś dla siebie – piękne wnętrza w środku budynku, stoły na zewnątrz od ulicy aby obserwować toczące się tam życie, lub zaciszne stoliki w głębi ogrodu.

franzuska3_4

franzuska3

franzuska3_10a

WYSTRÓJ

Przyznam, że pierwsze kilka minut krążyliśmy po restauracji nie mogąc się zdecydować gdzie usiądziemy, bo każdy z zakątków był bardzo klimatyczny. W restauracji znajdziecie i małe dwuosobowe stoliki i bardzo duże stoły idealne na spotkania ze znajomymi czy imprezy rodzinne. Osoby z dziećmi mogą liczyć na plac zabaw czy zabawki dla maluchów. Jeśli chcecie wpaść tylko na drinka lub kieliszek wina to najlepszym wyborem zapewne okaże się fantastyczny bar w ogrodzie. Po obejściu całości zdecydowaliśmy się na stolik w ogrodzie, było bowiem przyjemnie ciepło. Obejrzyjcie jednak zdjęcia które zrobiłam we wnętrzach, wystrój jest fantastyczny a naturalna cegła bardzo dodaje uroku.

Zadbano tu także o dodatki  – na stołach stoją świeczniki wypełnione naturalnymi fasolami lub soczewicą, na oparciach wiszą koce na chłodniejsze dni, jest mnóstwo zieleni i miejsce do zaparkowania rowerów. Całość została dobrze przemyślana.

franzuska3_5

franzuska3_6

franzuska3_7

franzuska3_8

franzuska3_9

franzuska3_11

KUCHNIA

Karta menu jest dość krótka, ale zapewniam że każdy znajdzie coś dla siebie. Dla mnie krótka karta gwarantuje świeżość zamawianych potraw, naprawdę nie muszę mieć 100 pozycji do wyboru. Na naszą kolację wybraliśmy zupy oraz dania główne. J. zamienił swoje danie główne na tatara z sekcji przystawek, taka ilość mięsa w zupełności wystarczy na główny posiłek.

W pierwszej chwili pomyślałam o wybraniu tapas – hummus i ser kozi bardzo mnie przyciągały. Wypatrzyłam jednak w menu chłodnik sezonowy (zmieniany co jakiś czas), zapytałam i okazało się że tym razem jest to chłodnik z młodych buraczków. Zaryzykowałam i zupa okazała się być przepyszna. J. też postawił na zupę, wybrał Bouillabaisse z rakami / Mule / Halibut / Czosnek / Pomidory / Warzywa / Bagietka. Zupa była fantastyczna, muszę koniecznie znaleźć na nią przepis i pokazać ją Wam na blogu.

Po zupie przyszedł czas na dania główne. Wybraliśmy tatar oraz mostek wołowy / Pieczony ziemniak / Zsiadłe mleko / Młoda kapusta / Demi glace. Wszystkie dania bardzo nam smakowały, mostek rozpływał się w ustach, a młoda kapusta była bardzo dobrze przygotowana. Zaciekawiło mnie połączenie zsiadłego mleka i pieczonego ziemniaka – ja do pieczonych ziemniaków dotychczas dodawałam jogurt, jogurt grecki lub serek. Ale zsiadłe mleko też spełniło swoją rolę  stanowiło ciekawe urozmaicenie.

Mamy w zwyczaju zamawiać deser dopiero na końcu, wtedy kiedy ocenimy miejsce na naszych żołądkach. Tym razem najedliśmy się tak bardzo, że mimo dużej chęci spróbowania deserów nie daliśmy już rady. Czeka nas zatem kolejna wizyta aby spróbować innych pozycji w menu i brownie buraczanego które wypatrzyłam wśród deserów.

Muszę zwrócić uwagę na jeszcze jedną rzecz – bardzo ładne podanie wszystkich dań. Tatar był wręcz stworzony do fotografowania, zupy wlewano nam z małych dzbanuszków przy stole, wszystkie dania nie tylko smakowały, ale były także piękne. Duży plus za to dla kucharza.

franzuska3_2a

franzuska3_15a

franzuska3_16a

franzuska3_19a

franzuska3_21a

OBSŁUGA

Muszę pochwalić bardzo sympatyczną kelnerkę o imieniu Martyna, była bardzo uśmiechnięta i niezwykle pomocna. Chwaliła nasze wybory, przynosiła przyprawy (świeżo mielony czarny pieprz i sól w młynkach) chcąc nam doprawić dania.

MOJA OPINIA

4,5gwiazdek

To miejsce ma bardzo duży potencjał stać się najciekawszą restauracją wśród okolicznych. Ciekawe menu, fantastyczne wnętrza, bardzo dobre jedzenie – to w całości składa się na moją bardzo dobrą ocenę. Bardzo lubię Saską Kępę szczególnie latem, dlatego mam teraz miejsce do którego mogę wpaść na jedzenie lub kieliszek wina. Strona: www.theonefrancuska3.pl




The One Menu, Reviews, Photos, Location and Info - Zomato

Odnośniki do mojej strony.

Mogą Cię zaintersować

Komentarzy

  • AniaG

    Opublikowane 10/08/2016

    Odpowiedz

    Ja wybieram na moją kolację zupę Bouillabaisse z rakami – u Ciebie wygląda pięknie i na pewno była pyszna. Bardzo lubię owoce morza i ta zupa to dla mnie idealne połączenie wszystkiego co lubię. Dlatego chętnie zjem ją w restauracji The One.

  • Anna Ewelina Wilczyńska

    Opublikowane 10/08/2016

    Odpowiedz

    Ależ
    się zrobiłam głodna! Gdybym wygrała, zamówiłabym tę pozycję:

    Halibut / Kalafior / Cukinia / Fondant ziemniaczany / Sos
    Bordelaise, ponieważ halibuta nie jadłam ze 100 lat, albo ten mostek wołowy z
    pieczonym ziemniakiem. Na Twoich zdjęciach wygląda to niesamowicie smacznie!

    • nietylkopasta

      Opublikowane 10/08/2016

      Mostek świetny wybór 🙂 Przyznam że i ja myślałam o halibucie podczas wyboru potrawy, na pewno jest pyszny 🙂

  • Paweł

    Opublikowane 11/08/2016

    Odpowiedz

    Wybór może być tylko jeden: TATAR. Nigdy nie jadłem tataru ze względu na to, że kojarzył mi się z daniem z XIX wieku, kiedy nie ważne było co się je, byle baaardzo dużo. 😉 Pomimo swoich korzeni widzę, że to nie żadne danie rodem z starodawnej Mongolii czy też turecki przysmak typu kebab, a wykwintny rarytas w nowoczesnym stylu. CHCĘ TO! 😉

  • Majanna

    Opublikowane 11/08/2016

    Odpowiedz

    Kurczak kukurydziany / Kopytka / Groszek / Sos kurkowy

    Wszystko łączy się w doskonałej harmonii, bo… Kurczak i kurki – przypadek? Nie sądzę 😉
    Kopytka, którymi można udać się na rozkoszną podróż podniebienia – Tuptuptać, poznając nowe smaki :). Groszek? Czyż może nie pasować?

  • Natalia Fabrykiewicz

    Opublikowane 11/08/2016

    Odpowiedz

    Ja z chęcią skusilabym się na to danie: Bouillabaisse z rakami / Mule / Halibut / Czosnek / Pomidory / Warzywa / Bagietka

    Bardzo lubię kuchnię francuską i zupę bouillabaisse, ale nigdy jeszcze nie próbowałam takiej wersji z rakami. W ogóle raki wydają mi się na tyle nietypowe i egzotyczne, że tym bardziej chciałabym sprobowac, jak można je pysznie przyrządzić 🙂

  • Czynniki Pierwsze

    Opublikowane 11/08/2016

    Odpowiedz

    Ja to bym się skusiła na chłodnik w te chłodne dni, tak na złamanie zasad. 😉 Świeże buraczki to coś, czego niestety nie miałam okazji spróbować w tym sezonie. Status studenta rozleniwia i zup tylko dla siebie gotować się nie chce w domu, więc chętnie wybrałabym się do The One. 🙂 Może i ten chłodnik będzie na mnie spoglądał jak Twój na Instagramie. 😀 Pozdrawiam!

    • nietylkopasta

      Opublikowane 11/08/2016

      Ten nie miał oczu jak tamten który dodałam na Insta 🙂 Ha ha cieszę się że go zapamiętałaś 🙂

  • Zulu k

    Opublikowane 11/08/2016

    Odpowiedz

    Pięknie zagospodarowane miejsce. Nie wspominając już o samych potrawach, które cudnie się prezentują !

    • nietylkopasta

      Opublikowane 11/08/2016

      Zachęcam do odpowiedzi na pytanie konkursowe i tym wzięcia udziału w konkursie w którym do wygrania jest zaproszenie do restauracji 🙂

  • milena.mmmm

    Opublikowane 12/08/2016

    Odpowiedz

    Ja wybrałabym Bouillabaisse z rakami, ponieważ odkąd spróbowałam tej zupy we Francji, nie potrafię o niej zapomnieć, a raki to ciekawy, polski akcent w tej cudownej, aromatycznej i pachnącej morzem zupie, tym bardziej dla mnie wyjątkowy, gdyż jako osoba pochodząca z mazur, pamiętam dania z rakami z dzieciństwa, teraz niestety spotykam je jedynie w książkach kucharskich.

  • Kinga vel Demba

    Opublikowane 12/08/2016

    Odpowiedz

    Po przeczytaniu Twojej recenzji i zjedzeniu oczami to, co jest na fotach stwierdziłam, że zapoznanie się z menu może skończyć się niekontrolowanym ślinotokiem, przy którym wodospad Niagara to ogródkowa kaskada (nie byłoby to wskazane biorąc pod uwagę to, że jestem w pracy, ale ciii;)). Nie wyszłam więc dalej niż menu śniadaniowe , choć wiem – może i wydaje się najmniej fikuśne, ale ja tak rzadko jadam śniadania na mieście (bo a to do pracy, a to zaraz po wstaniu chce się jeść , a to znajomi z którymi miałam iśc zaspali), że byłby to niegłupi pomysł i powód żeby jednak rozpocząć dzień od śniadania mistrzów! Wybrałabym naleśniki z 2 dodatkami: pewnie owoce , bo kocham w każdej ilości i jeszcze pył karmelowy – nie wiem co to, ale brzmi magicznie:D

    • nietylkopasta

      Opublikowane 12/08/2016

      W weekend bardzo lubię śniadania na mieście, to fantastyczny pomysł aby właśnie tam wybrać się na śniadanie 🙂

    • Kinga vel Demba

      Opublikowane 12/08/2016

      Postaram się zmobilizować, żeby się wykulać z łóżka o przyzwoitej porze – zwłaszcza póki ciepło, widno, bo potem zamierzam marry my bed;)

  • Justyna M.

    Opublikowane 12/08/2016

    Odpowiedz

    Przeglądanie menu zawsze zaczynam od deseru. Słodycze to to, co lubię najbardziej 🙂 Od razu rzuciło mi się w oczy ciasto migdałowe z kremem bazyliowym, lodami bazyliowymi i porzeczką. Już wyobrażam sobie jak pięknie i kolorowo będzie ono wyglądać na talerzyku 🙂 Sądząc po zdjęciach kucharz ma artystyczną duszę, więc mogłabym jeść nawet samymi oczami. Uwielbiam lody, ale nie miałam jeszcze okazji jeść bazyliowych, więc deser tym bardziej mnie przyciąga.
    Zdecydowanie nie powinnam czytać Twojego bloga przed snem 😛

  • Andrej

    Opublikowane 14/08/2016

    Odpowiedz

    Kuchnię francuską zawsze uważałem za najbardziej elegancką i wyrafinowaną, gdzie najpierw je się oczami.
    Jako wielki fan dań mięsnych, najchętniej zasmakowałabym w kurczaku kukurydzianym z sosem kurkowym. Z tego co słyszałem mięso kurczaka karmionego wyłącznie kukurydzą smakuje kompletnie inaczej niż to, do którego jesteśmy przyzwyczajeni – bardzo chciałbym ocenić jego smak osobiście. Kurki – moje ulubione grzyby, nic tak dobrze nie łączy się z kopytkami jak sos grzybowy o aksamitnej teksturze i delikatnym smaku. Cała kompozycja dania wydaje się być perfekcyjna, jestem przekonany, że moje podniebienie oszaleje.
    Kurczak z kopytkami, banalne połączenie – ktoś by pomyślał, lecz to właśnie w tych z pozoru najprostszych o perfekcję najtrudniej.

  • Angelina Ziembińska

    Opublikowane 14/08/2016

    Odpowiedz

    15 sierpnia mamy rocznicę ślubu i właśnie rozglądałam się za jakąś fajną
    restauracją, żeby zaprosić mojego męża na wyjątkową kolację i trafiłam
    na Twój wpis. Co roku gdzieś wychodzimy i próbujemy nowych rzeczy. Menu
    The One Francuska 3 jest niebanalne i jest kilka pozycji, które do mnie
    przemawiają. Mąż na pewno nie jadł raków, więc zupa Bouillabaisse z
    rakami na początek to byłby strzał w dziesiątkę. A na danie główne
    wzięlibyśmy tagliatelle z krewetkami i ravioli z kurkami, żeby
    romantycznie sobie z talerzy podjadać i smakować wyrafinowaną kuchnię.

    • nietylkopasta

      Opublikowane 15/08/2016

      Na takie wydarzenie warto wybrać fantastyczne miejsce. Najlepsze życzenia 🙂

  • Saszka Kołodziej

    Opublikowane 15/08/2016

    Odpowiedz

    Mostek wołowy / Pieczony ziemniak / Zsiadłe mleko / Młoda kapusta / Demi glace
    Smaki mojego dzieciństwa z wakacji spędzanych u babci <3
    Pieczone kasztany w Paryżu, kalmary w Chorwacji, ani pizza w Mediolanie nie smakowały tak dobrze, jak zsiadłe mleko u babci w ogrodzie 🙂

    • nietylkopasta

      Opublikowane 16/08/2016

      Ja też bardzo lubię zsiadłe mleko, bardzo mi się kojarzy z dzieciństwem

  • Dawid Kotliński

    Opublikowane 15/08/2016

    Odpowiedz

    Korzystając z takiej okazji wybrałbym Bouillabaisse z rakami / Mule oraz Tagliatelle / Krewetki Black Tiger. Od czasu kiedy obejrzałem program kulinarny z kuchnią francuską sam zacząłem eksperymentować z różnymi przepisami, choć nigdy nie miałem okazji jej spróbować oryginalnej. Swój powyższy wybór uzasadniam, iż moim największym marzeniem jest wycieczka na Korsykę, a więc idealne połączenie kuchni francuskiej z owocami morza 🙂

  • Mona Rhosyn

    Opublikowane 15/08/2016

    Odpowiedz

    Doszły mnie słuchy, że gdy zjawia się dobre jedzenie, łatwiej o serca drżenie… Jedynie w restauracji The One mogę ze swoją bratnia duszą się o tym przekonać.
    Tagliatelle w duchu kuchni włoskiej w połączeniu z krewetkami Black Tiger 16/20, oberżyną, cukinią i chilli to zapewne istna dzika fuzja smaków, która rozbudzi w subtelny sposób bodźce zmysłowe, otuli kubki smakowe kwintesencją, niewinnego grzechu, będzie droczyć się z językiem głębią, magicznych naparów i wpłynie na stymulację wyjątkowych wrażeń dla spragnionego ekstremalnych intryg podniebienia. Bez wątpienia jedzenie i amory są ze sobą ściśle związane, tak też smakowity afrodyzjak pełen żarliwego temperamentu oddziaływać będzie na zmysły zakochanych, którzy pragną spędzić ze sobą niezapomniany wieczór, który będą wspominać z wypiekami na twarzy do końca życia. Romantyczna, unikalna aura restauracji The One sprawi, że temperatura znacznie wzrośnie 😉

  • Maria

    Opublikowane 10/11/2017

    Odpowiedz

    Restauracja jest genialna. Ostatnio odwiedziłam ją i jestem mile zaskoczona. To chyba restauracja którą po prostu trzeba odwiedzić 🙂

Pamiętaj, komentarze mnie motywują!

Moja książka, musisz ją mieć!

Przeczytaj poprzedni wpis:
Makaron z łososiem i kurkami

Jeśli chcecie danie makaronowe uczynić ciekawszym polecam zapiekanie makaronów. Dania zapiekane mają odrobinę inną strukturę, a jeśli zapieczecie makaron nieco...

Zamknij